Nie żyłbym, gdyby nie reisefieber

Nie żyłbym, gdyby nie reisefieber. Bo cóż się słyszy? Cóż się słyszy przez otwarte okno (czego się nie chce słyszeć, a słyszy) wbrew woli, bo się wpuszcza powietrze, a z powietrzem wdziera się cała metaliczność nękająca być może na równi z zaduchem – więc niedługo się słyszy, tylko do przewietrzenia; cóż się słyszy? Pomruki fabryczne,…