Sass Rigais. Śladami Messnera

Nie mam zamiaru ściemniać, że nie liczy się w górach wysokość. Trójka i zera wrażenia nie robi, ale zawsze cieszy. Na kolejny cel wybraliśmy Sass Rigais, który w Dolomitach wyprowadził nas leciutko ponad trzy tysiączki. Wejście na Sass Rigais odłożyliśmy nieco w czasie. Mieliśmy przypuścić ten szturmik zaraz po wypadzie na Gran Cir i Cir…

Sassongher

Wiało, padało, chmury wisiały zaraz nad głową. Spędziliśmy cały dzień w wielkim namiocie na kempingu w Colfosco. Nazywaliśmy go messą. Siedzieliśmy za wielkim stołem od śniadania do kolacji, a potem i po niej, nad butelką wina. Czasem, zazwyczaj tylko na krótką chwilę, deszcz dawał spokój, a wiatr rozwiewał mgły. Wtedy można było dojrzeć masywny szczyt…

Dubeltowo: Gran Cir & Cir V

Sierpień zaczął się Dolomitami. Kilka następnych wpisów poświęcone będzie wypadom w rejonie Val Gardeny. To świetne miejsce do startu w góry, szczególnie polecane na początek przygody ze wspinaczką po żelaznych perciach. Dlaczego? Może dlatego, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Z Val Gardeny szybko można wyruszyć na via ferraty w kilku grupach górskich. Blisko…

1 x Śnieżka. Jak na karuzeli!

Najlepszy bieg to nie ten, na którym wykręcasz życiówkę. Najlepszy bieg to ten, który nie kończy się za linią mety. Ten, o którym myślisz przez następne dni czy nawet tygodnie. Kolejny z nich za mną. Od dwóch tygodni ciągle jestem w biegu przez karkonoskie szlaki. Mowa o 3 x Śnieżka = 1 x Mont Blanc….